20/06/2017

Edukacyjne marzenie - odc.2

Jak mógłby wyglądać edukacyjny dzień?

Wyobraźmy sobie grupę, powiedzmy dziesięciorga dzieci, między 12 a 15 rokiem życia (dzisiejsza VI klasa aż do I klasy szkoły średniej). Dzieci spotykają się pod opieką nauczyciela (pedagoga, tutora) i rozpoczynają edukacyjny dzień. Ten akurat jest poświęcony na to, żeby zbadać, w jakich obszarach metodycznych dzieci najlepiej się odnajdują (nauka przy biurku, podczas spacerów, podczas dyskusji, ćwiczeń czy też formy wykładowej). Każde z dzieci jest inne (niektóre spokojne, wycofane, inne pełne energii, jedne milczące, obserwujące, inne niecierpliwe, szybkie, dynamiczne). Załóżmy, że urządzamy wspólne przyrządzanie zupy. Jedne z dzieci popędzą do szafki z garnkami, inne do lodówki, a inne będą przyglądać się postępowi prac. Nie należy nikogo ponaglać lub stopować. Pedagog obserwuje działania dzieci i po kilkunastu minutach wie, które z nich warto nauczyć metodycznej pracy, a które należy zaktywizować. Warto podczas takiego spotkania wiele rozmawiać, podążać za tym, o czym dzieci chcą mówić, zagajać tematy lub podejmować te, które dzieciom są bliskie.

Nie ma znaczenia fakt, że niektóre z dzieci działają szybko, a niektóre wolniej. W każdym z tych przypadków pedagog otrzymuje o dziecku najważniejszą wiedzę – otóż poznaje je i orientuje się, jakie dziecko JEST – jakie ma cechy osobowości, czego się boi, czego nie lubi, co go zachwyca, co go irytuje. Taka dopiero wiedza o dziecku jest punktem wyjścia do dalszej edukacji. Osobowość młodego człowieka, jego życiowe doświadczenia, jego predyspozycje emocjonalne, uzdolnienia, słabości – to wszystko jest bazą, na której można budować proces edukacyjny.

Najważniejsze w procesie edukacji jest to, żeby poznać CZŁOWIEKA, nie wolno bazować na utartych schematach działania, nie istnieje jeden właściwy model nauczania. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy dorosły. Dopiero zrozumienie tej proste prawdy jest kluczem do edukacyjnego sukcesu.

Wstecz